Grenlandzka kultura na sprzedaż
Kiedy twój tekst po raz pierwszy trafia na okładkę największej gazety w kraju, w zwyczajnych okolicznościach sięgasz po egzemplarz, robisz fotkę i z dumą wrzucasz ją w socjalmedia. W mojej sytuacji było zgoła odmiennie. Bardzo osobisty tekst, który napisałem ponad rok temu dla grenlandzkiego AG, nie tylko zrobił pierwszą stronę, ale i wywołał ożywioną dyskusję. W Polsce fakt ten przeszedł jednak bezgłośnie, to zrozumiałe, polscy dziennikarze mają ważniejsze zajęcia niż wertowanie grenlandzkiej prasy.
